Nie pozwalaj sobie na blokadę rozwoju.

Bazując na swojej wiedzy, gromadząc z dnia na dzień nowe doświadczenie, ludzie podejmą się coraz trudniejszych wyzwań.
Gdy przegapisz ten moment, nie będziesz nadążał za procesami w firmie, wtedy Twoja porażka powoli przybierać będzie jak najbardziej realny kształt.
👉 Kto się nie rozwija, ten stoi w miejscu. A kto stoi w miejscu, ten się cofa.

Inwestuj w ludzi. Inwestuj w ich szkolenia, a tym samym rozwój.
To podnosi lojalność i zaangażowanie.
Pozwala nie tylko uwierzyć we własne siły, ale także dać impuls do 🎯poszukiwania rozwiązań i 🎯sprostania wyzwaniom.

Kiedy dbasz o rozwój pracownika, doceniasz jego pracę.
Jeśli z kolei utrudniasz dostęp do rozwoju, pracownik powoli zaczyna tracić wiarę na całej linii. Wiarę w ciebie, wiarę we własne powodzenie i perspektywę współpracy.

Inwestycja w szkolenia podnoszące kwalifikacje, to nie benefit dla pracownika,
lecz ✅ konieczność dla pracodawcy.
Jeśli pracodawca będzie posiadał bardziej wykwalifikowaną kadrę, będzie ona tym samym z większą wiarą i zaangażowaniem rozwiązywać problemy i podejmować wyzwania.

Obrazujący rysunek pochodzi z internetu. Autor nieznany.

Ty czy Twoje krzesło? Który zasób bardziej przydatny.

Ludzie są zasobem firmy. Podobnie jak komputer, wózek widłowy czy też krzesło na którym codziennie zasiada sekretarka lub prezes.
I podobnie jak każdy inny zasób, ludzie są tylko środkiem do osiągania celu.
Jakiegokolwiek byś nie usłyszał określenia; 'kapitał ludzki’, 'najważniejszy zasób firmy’, nie miej złudzeń, jesteś jedynie środkiem do produkcji.
Tak jak komputer wymaga apdejto-apgrejdu, maszyna konserwacji a krzesło okresowego odkurzania lub niekiedy wymiany kółek, tak pracownika trzeba czasem zresetować na wyjeździe integracyjnym lub wysłać na urlop aby podładował akumulatorki. Raz w roku, to wystarczy. Na tyle jest obliczony przeciętny pracownik.
To samo dotyczy zarządu członka a nawet głównej księgowej. Oni też są środkami do produkcji. Dla kapitalisty-właściciela każdy z pracowników jest tyle wart ile koszt jego wymiany na nowszy model. Ani złotówkę więcej. No chyba, że się nieco do kogoś przywiąże, bardziej niż do sprzętu, wtedy może jest w stanie dorzucić 10%.

Często się słyszy, że komputer działa bezawaryjnie, system się nie zawiesza lub stosunkowo nieczęsto trzeba defragmentować dysk. Podobnie personel pracowniczy może mieć większe lub mniejsze zalety.
Niemniej każdy musi przekonywać do swojej przydatności dla firmy. Nawet zasłużony wieloletni menadżer co najmniej raz w roku musi 'zabić smoka’, aby uzasadnić przelewanie pieniędzy na jego konto.
Niech nikomu nie przychodzi do głowy, że obronią go jakieś zasługi dla firmy. Staż pracy ma znaczenie tylko przy długości należnego urlopu.
I trzeba to zaakceptować, nie krzywić się ani nie wstydzić, tylko wziąć się ciężko do pracy, gdyż zawsze jakiś nowszy model może się wylansować, zauroczyć właściciela i w efekcie zostać przyjętym na Twoje miejsce. Dodatkowo wdroży programy, których Ty byłeś autorem.
Przykre? Z pewnością dla Ciebie.
Ktoś w przypływie supremacji może uznać, że osiągnąłeś już szczyty swoich umiejętności i więcej z ciebie nie wyciśnie. A nowych obowiązków nie da, no chyba, że sobie coś wymyślisz.

Każdy zasób jest zbywalny. Ludzki często bywa… pozbywalny.
Dlatego pamiętaj, że jesteś niewiele znaczącym trybikiem.

Aby mniej o tym myśleć i się nie stresować, przyjmij założenie wykonywania misji. Będzie Ci łatwiej w pracy.
Przyjmujesz przelewy i wykonujesz misję.
Wszyscy są zadowoleni.

Pamiętaj tylko aby co 3 lata upomnieć się o nowe krzesło.

Aby być na dobrej drodze trzeba najpierw znać Cel

Marzenia czasem się spełniają. Ale o wiele częściej spełniają się nie-marzenia.
Dzieje się tak tylko dlatego, że wcześniej nie nazwałeś w żaden sposób swojego celu. Gdybyś go nazwał miałbyś poczucie spełnienia i zadowolenia. Jeśli Cel nie został wcześniej nazwany a co wynika zapewne też z braku jego określenia, to nie wiesz czy osiągnąłeś to, co faktycznie chciałeś osiągnąć.

Dlatego aby czerpać zadowolenie z sukcesów oraz w ogóle osiągać zamierzone sukcesy, należy najpierw wyznaczać sobie Cele.

Dobre określanie i nazywanie celów to prawdziwa sztuka. Wyobraźmy sobie sytuację gdy umiejętność tą już posiadasz.
Co możesz uczynić z dobrze wyznaczonym celem? Możesz wszystko.
Możesz budować harmonogram dojścia do Celu, możesz wizualizować jego osiąganie, możesz go wreszcie ZREALIZOWAĆ.
Ale bez Twojego udziału żaden Cel nie zostanie osiągnięty w optymalnym czasie. Dlatego aby cokolwiek zrealizować potrzebujesz swojego zaangażowania na każdym etapie drogi. Odrzuć torpedowanie swoich poczynań poprzez wymówkę, że nie wszystko od Ciebie zależy.
Oczywiście, że nie wszystko zależy od Ciebie. Jednak nie powinieneś już na wstępie podróży usprawiedliwiać ewentualnych niepowodzeń. To tak jakbyś bieg na 100 metrów zaczynał 20 metrów za plecami innych.

Dobrze wyznaczony Cel uwzględnia Twoje możliwości a tempo jego osiągania jest wprost od nich zależne.

Indywidualne szkolenia w miejscu pracy bardziej popularne od kilkudniowych warsztatów

Po kilku słabszych latach branża szkoleniowa znów notuje wzrosty. Firmy chętnie wysyłają swoich pracowników na szkolenia, szczególnie w obszarze umiejętności menedżerskich i relacji z klientami. Coraz ważniejsze jest jednak dopasowanie programu do potrzeb konkretnych firm, a także szkolenia w miejscu pracy. Firmy szkoleniowe liczą na większą liczbę klientów z mniejszych przedsiębiorstw, które mogą wykorzystać na szkolenia środki unijne.

Wracamy do dobrze znanej mantry, że ludzie są kapitałem firmy, jednym z najważniejszych zasobów w przedsiębiorstwie, jak nie najważniejszym. I w związku z tym zaczynają one coraz bardziej inwestować w szkolenia, chociaż są to nieco inne inwestycje niż były jeszcze kilka lat temu – w inny sposób podchodzą do rozwoju ludzi – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Aleksander Drzewiecki, prezes House of Skills.

Od końca 2008 r. w branży szkoleniowej nastąpiło duże spowolnienie. Inwestycje w szkolenia ograniczyły szczególnie te firmy, które zostały najmocniej dotknięte kryzysem. To przedsiębiorstwa m.in.: z branż farmaceutycznej, budowlanej, finansowej i telekomunikacyjnej, które wcześniej najchętniej wysyłały pracowników na szkolenia. Choć koniunktura była gorsza, spadek łagodziły środki unijne dostępne na szkolenie pracowników. Wieloletnie projekty współfinansowane przez UE gwarantowały ich kontynuację.

Drzewiecki dodaje, że do tej pory środki unijne trafiały przede wszystkim do dużych firm, które dobrze je wydawały. Mniejsze przedsiębiorstwa różnie sobie z tym radziły. W nowej unijnej perspektywie to właśnie małe i średnie firmy otrzymają całość środków. Drzewiecki podkreśla, że szczególnie w przypadku średnich przedsiębiorstw jest to szansa na rozwój i wyszkolenie pracowników. Małe firmy mogą nie poradzić sobie z inwestycjami, choć z pewnością dostępność publicznych środków będzie dla nich dodatkową motywacją.

Przeniesienie środków z dużych na mniejsze firmy to jednak niejedyna zmiana.

Zmienia się także nieco sposób realizacji tych usług. Są one dużo bardziej zindywidualizowane, dużo bardziej procesowe, bardziej wielowymiarowe. Odchodzi się od takich masowych, typowych, dwu-, trzydniowych szkoleń realizowanych dla pracowników na rzecz procesów, które obejmują dogłębną analizę indywidualną i szkolenie e-learningowe przygotowawcze, działania wdrożeniowe z zaangażowaniem menadżerów wyższego szczebla i działania mentoringowe i coachingowe. I później znowu szkolenia i projekty w miejscu pracy – tłumaczy Drzewiecki.

Podkreśla, że szkolenia zintegrowane z normalnym trybem pracy firmy są znacznie bardziej skuteczne niż kilkudniowe warsztaty, które były popularne dawniej.

Drzewiecki dodaje, że choć zmienia się sposób szkolenia, bez zmian pozostają najważniejsze umiejętności. Firmy przede wszystkim szkolą menedżerów oraz osoby zajmujące się obsługą klientów.

Myślę, że to jest dobra tendencja, bo ona pokazuje, że jeżeli nasi menadżerowie są przygotowani do tego, żeby pracować w odpowiedni sposób ze swoimi ludźmi, to jest to dobrze wydany pieniądz i dobra inwestycja. Natomiast jeśli się inwestuje w pracownika, a menedżer, który na co dzień z nim pracuje, działa w odmienny sposób niż ten pracownik się nauczył, to nie wykorzystuje on nabytych umiejętności, dlatego w zasadzie jest to pieniądz stracony – podkreśla prezes House of Skills.