Jak rozpoznać potencjał pracownika podczas działań kryzysowych

Poprzednim razem zwróciłem uwagę na temat doboru kadry do zespołu kryzysowego.
Teraz chciałbym pochylić się nad zagadnieniem rozpoznania potencjału pracownika zaangażowanego w prace zespołu kryzysowego.
Sprawa jest wbrew pozorom bardzo prosta.

Wszelkie testy obliczeniowe, powodujące ocenę i przydatność pracownika dla poszczególnych zadań, mają swoją niezaprzeczalną wartość w określaniu dopasowania pracownika do danego stanowiska, do danej relacji zawodowej.
Niemniej pracodawca nie robi testów wszystkim zatrudnionym w firmie osobom. Wykonuje się je przeważnie tylko osobom zarządzającym oraz liderom w małych zespołach. Ale nieczęsto.

Gdy nadejdzie sytuacja kryzysowa, menedżer odpowiedzialny za dany pion może w trakcie pracy zwrócić uwagę na niezidentyfikowane do tej pory cechy pracowników.

🎯 To właśnie po zachowaniu i podejściu do pracy w tych momentach, zauważysz najwyższy poziom odpowiedzialności, najdobitniej będzie się przejawiać poziom motywacji pracownika, bez względu nawet na perspektywę docenienia finansowego lub jego brak.

🎯 W przypadku osoby wartościowej, która na pierwszym miejscu stawia odpowiedzialność zawodową, dobitnie dadzą się zauważyć zaangażowanie i poświęcenie.
To właśnie wtedy, w sytuacjach nagłych i kryzysowych, pracodawca ma z niego największy pożytek – jeśli można tak powiedzieć.

🎯 Zwróć na to uwagę. Zapamiętaj to zachowanie. Doceń, zmotywuj i zainwestuj w taką osobę.
Ona odwdzięczy się w dwójnasób.

🔥 A jeśli to przegapisz… No cóż, przegapisz jedynie możliwość zaoszczędzenia sporej ilości pieniędzy i następną szansę na przyśpieszenie rozwoju i zabicie smoka.
A przecież o tym, jako menadżer, właściciel itp.. myślisz przez 16 godzin na dobę.

✅ Jeśli potrzebujesz konsultacji; napisz do mnie lub zadzwoń:

📧 witold@smoniewski.pl
📱 665 391 200

Jak dobierać ludzi do zespołu kryzysowego

👮 Do kompetencji menadżera wyższego szczebla często należy dobór właściwych osób na potrzeby konkretnego projektu.
Z projektem mamy do czynienia wtedy, gdy tworzymy nową wartość, unikalną, wcześniej nie wdrażaną.
Projektem nazywamy też zbiór zadań, kiedy mamy do czynienia w sytuacji kryzysowej, niespodziewanej.

🎯 Odpowiedzialność spoczywająca na decyzyjnym menadżerze, jest olbrzymia.
Głownie i szczególnie w sytuacjach kryzysowych, przede wszystkim dlatego, gdyż wszelkie działania trzeba podjąć natychmiast, aby w krótkim okresie je wdrożyć.
Nie ma możliwości całości procesu powtórzyć. Drugiej iteracji nie będzie.
Sytuację kryzysowe zaskakują, większość się ich nie spodziewa.
Rzadko która firma jest na nie przygotowana, poprzez wcześniejsze spisanie, testowanie i wdrożenie odpowiednich procedur.
W takich okolicznościach podjęcie dobrych decyzji, wiąże się maksymalną możliwą odpowiedzialnością.

🎯 Te decyzje jest w stanie podjąć tylko odważny menadżer z doświadczeniem.
Będą one krytykowane, ale mało skrytykuje w momencie ich podejmowania, czy nawet już w trakcie realizacji zadań.
Będą one krytykowane później, gdy kryzys zostanie zażegnany.
Wtedy należy spodziewać się wszystkiego co najgorsze ze strony mniej lub w ogóle nieżyczliwych grup pracowników, obserwatorów, opozycjonistów.
Ale zaniechanie podejmowania zdecydowanych decyzji niesie za sobą o wiele gorsze konsekwencje, nie tylko personalnie dla samego menadżera, ale przede wszystkim dla firmy, organizacji lub pozostałej części pracowników, których miejsca pracy zależą od sukcesu projektu.
Wszystkie ręce na pokład, jak stanowi znane powiedzenie.

🎯 Głównie tym kryterium powinien kierować się menadżer w sytuacji kryzysowej.
Powinien selektywnie dobrać uczestników projektu spośród naturalnie zainteresowanych jego powodzeniem.
🤝 Gdy zauważy zaangażowanie i chęć współpracy, wtedy wie kogo wybrać, na kogo postawić.
Gdy z kolei zauważy oportunizm ☕ lub wręcz torpedowanie ☕ projektu, wtedy bez kozery powinien odsunąć takiego delikwenta od uczestnictwa, a raczej przeszkadzania.
Oczywiście może to nieść za sobą pewne perturbacje organizacyjne, ale zwykle szybko na horyzoncie pojawia się zastępca, dubler, który z zapałem zabierze się do pracy i współpracy. ✔️ Dubler przejmie się nie tylko z powodu swojej sumienności i ogólnemu zaangażowaniu. 🤝 Jego dodatkową motywacją będzie okazja do zaznaczenia swojej przydatności dla organizacji, której być może wcześniej nie miał okazji zaprezentować.

Decyzje personalne mogą być kontestowane nawet przez Zarząd. Ma to niekiedy miejsce gdy w Zarządzie oportunista ma swojego poplecznika.
✔️ 🔥 Odpowiednia merytoryczna argumentacja powinna uzasadnić decyzje menadżera.

👉 A Czy Ty musiałeś podejmować niepopularne lub wręcz kontrowersyjne decyzje organizacyjne?

✅ Jeśli potrzebujesz konsultacji; napisz lub zadzwoń:
📧 witold@smoniewski.pl
📱 665 391 200

Toksyczne środowisko pracy – zdarza się…

Każdorazowo, gdy przełożony traktuje pracowników jak dyktator; krzyczy, zawstydza lub zwalnia każdego, kto odważy się cokolwiek zakwestionować, mamy do czynienia z toksycznym problemem w miejscu pracy. Zachowanie przełożonego tworzy niezdrowe środowisko, przestraszonych i zastraszonych pracowników, złych na wszystko wokół, siebie oraz kolegów.
Część z przestraszonych przechodzi na stronę szefa-despoty, z bojaźni o własną pracę.

Toksyczne zachowania niszczą organizację, paraliżują aktywność i produktywność. Nie mówiąc o innowacyjności.

Coraz częściej menadżerowie muszą walczyć z toksycznością w organizacji lub rozwiązywać problemy z tego wynikające aby zachować firmę i miejsca pracy.

Miejsca pracy będą zachowane. Najwyżej będzie ich mniej.

Ale bądź pewien, że Twoi pracownicy nie będą czekać z założonymi rękoma, aż problem rozwiążesz.

Ci bardziej kompetentni, najlepsi z nich, prędzej czy później odejdą. Najczęściej sami poszukają sobie czegoś lepszego, lub ktoś po nich wyciągnie rękę.

Na stanowiskach zostaną jedynie mierni, zastraszeni i nieporadni.

Ryzykant

Jest odważny i skupia się na przyszłych celach.
Bardziej troszczy się o to, co chce osiągnąć, niż o to co już osiągnął.
Jak mało co, pasuje to do mnie.
Zresztą to wynik analizy behawioralnej, która miałem okazję wykonać kilka miesięcy temu.
Jestem 'zadaniowcem’.
Realizuję cele konsekwentnie, uwzględniając możliwe ograniczenia.
Wpływam na zmianę tychże ograniczeń i przekonań, próbując do skutku, podejmując ryzyko.
Niekiedy rzucam wyzwanie otaczającej mnie rzeczywistości, skutecznie przekonuję do zmian pozostałych.
Ostatnie tygodnie to potwierdzają 🙂
—-
screen z teledysku: The Chemical Brothers – The Test

Jak nie budować zaangażowania.

Tylko nie myśl sobie, że uda Ci się wymusić na kimś pracę.
Gdy spróbujesz to robić, ograniczysz swój sukces jedynie do tego, co minimalne, co konieczne.
Obowiązki, które znajdują się na Karcie Stanowiska, będą wykonywane co najwyżej dostatecznie, choć być może nawet terminowo.
Możesz liczyć na ZERO dodatkowej inwencji i zaangażowania.
A jeśli zaczniesz rozliczać z każdej minuty spędzonej na stanowisku, to już masz gotowy przepis na mierność i niezadowolenie. Twoje i ich.
A Twoja porażka to tylko kwestia czasu.
Jak budować zaangażowanie.
W zamian proponuję stworzyć warunki do swobodnej wypowiedzi, rozmowy i budowania wartości pracy zespołowej.
Dawaj swobodę na każdym kroku. Dopuść do udziału w kreowaniu pomysłów, prezentowaniu danych i dyskusję.
Na żadnym etapie nie oceniaj, nie deprymuj. Nawet jeśli pojawiają się niedoskonałości.
Efekt – rozwijasz kompetencje indywidualne oraz zespołowe, powodujesz że ludzie czują się potrzebni, budujesz silny zespół i co najważniejsze -> nie płacisz za przeglądanie przez nich ogłoszeń o pracę.

Ty czy Twoje krzesło? Który zasób bardziej przydatny.

Ludzie są zasobem firmy. Podobnie jak komputer, wózek widłowy czy też krzesło na którym codziennie zasiada sekretarka lub prezes.
I podobnie jak każdy inny zasób, ludzie są tylko środkiem do osiągania celu.
Jakiegokolwiek byś nie usłyszał określenia; 'kapitał ludzki’, 'najważniejszy zasób firmy’, nie miej złudzeń, jesteś jedynie środkiem do produkcji.
Tak jak komputer wymaga apdejto-apgrejdu, maszyna konserwacji a krzesło okresowego odkurzania lub niekiedy wymiany kółek, tak pracownika trzeba czasem zresetować na wyjeździe integracyjnym lub wysłać na urlop aby podładował akumulatorki. Raz w roku, to wystarczy. Na tyle jest obliczony przeciętny pracownik.
To samo dotyczy zarządu członka a nawet głównej księgowej. Oni też są środkami do produkcji. Dla kapitalisty-właściciela każdy z pracowników jest tyle wart ile koszt jego wymiany na nowszy model. Ani złotówkę więcej. No chyba, że się nieco do kogoś przywiąże, bardziej niż do sprzętu, wtedy może jest w stanie dorzucić 10%.

Często się słyszy, że komputer działa bezawaryjnie, system się nie zawiesza lub stosunkowo nieczęsto trzeba defragmentować dysk. Podobnie personel pracowniczy może mieć większe lub mniejsze zalety.
Niemniej każdy musi przekonywać do swojej przydatności dla firmy. Nawet zasłużony wieloletni menadżer co najmniej raz w roku musi 'zabić smoka’, aby uzasadnić przelewanie pieniędzy na jego konto.
Niech nikomu nie przychodzi do głowy, że obronią go jakieś zasługi dla firmy. Staż pracy ma znaczenie tylko przy długości należnego urlopu.
I trzeba to zaakceptować, nie krzywić się ani nie wstydzić, tylko wziąć się ciężko do pracy, gdyż zawsze jakiś nowszy model może się wylansować, zauroczyć właściciela i w efekcie zostać przyjętym na Twoje miejsce. Dodatkowo wdroży programy, których Ty byłeś autorem.
Przykre? Z pewnością dla Ciebie.
Ktoś w przypływie supremacji może uznać, że osiągnąłeś już szczyty swoich umiejętności i więcej z ciebie nie wyciśnie. A nowych obowiązków nie da, no chyba, że sobie coś wymyślisz.

Każdy zasób jest zbywalny. Ludzki często bywa… pozbywalny.
Dlatego pamiętaj, że jesteś niewiele znaczącym trybikiem.

Aby mniej o tym myśleć i się nie stresować, przyjmij założenie wykonywania misji. Będzie Ci łatwiej w pracy.
Przyjmujesz przelewy i wykonujesz misję.
Wszyscy są zadowoleni.

Pamiętaj tylko aby co 3 lata upomnieć się o nowe krzesło.