Wpisy

Jakie są najpopularniejsze szkolenia w Polsce?

Choć szkolenia dofinansowane z Unii Europejskiej przez pewien czas nie były dostępne, rynek szkoleniowy w Polsce nie popadł w marazm. Firmy, szczególnie te większe, nie zrezygnowały z dokształcania swoich pracowników, a nawet zaczęły kierować się w stronę nowych, wcale nie darmowych, rozwiązań proponowanych przez organizatorów szkoleń.

To, jakie tematy szkoleń cieszą się większą popularnością w danym okresie, zależy od wielu czynników. Ten podstawowy, który powinien mieć największy wpływ na decyzje szkoleniowe, to aktualne potrzeby przedsiębiorstw.

Spada zainteresowanie windykacją

Firmy na różnych etapach rozwoju potrzebują rozwiązywać odmienne problemy wynikające np. z zatrudnienia nowej kadry, czy też ze zmian organizacyjnych. Drugi ważny czynnik to sytuacja finansowa przedsiębiorstwa, a często także subiektywna ocena sytuacji ekonomicznej w kraju.

– Duży wpływ na popularność niektórych szkoleń ma aktualna sytuacja gospodarcza – mówi Marcin Wrzosek – prezes firmy szkoleniowej Effect Group. – Dobrym przykładem są szkolenia z zakresu windykacji. W kryzysie był to temat cieszący się zainteresowaniem klientów, którzy mieli problemy ze ściąganiem płatności lub przygotowywali się na wypadek, gdyby takie kłopoty się pojawiły. Dzisiejszy brak zainteresowania tym tematem utwierdza nas w przekonaniu, że sytuacja w gospodarce i nastroje uległy znaczącej poprawie – dodaje.

Coraz popularniejsze szkolenia „miękkie”

Wielu ekspertów obawiało się tego, w jaki sposób firmy z branży szkoleniowej poradzą sobie w okresie przejściowym, po wyczerpaniu się puli środków na szkolenia w ramach perspektywy unijnej na lata 2007-2013, a przed uruchomieniem szkoleń ze środków na lata 2014-2020.

Okazało się jednak, że firmy nie zrezygnowały ze szkoleń pracowników, a po prostu skierowały się w stronę ofert komercyjnych. Może to świadczyć o coraz większej dojrzałości polskiego rynku i wiążącej się z tym, rosnącej świadomości przedsiębiorców i menedżerów co do znaczenia, jakie ma dla ich biznesu merytoryczne przygotowanie zatrudnionych osób.

Wskazuje na to także tematyka najpopularniejszych szkoleń, wśród których częściej niż kiedyś pojawiają się tematy „miękkie”, a nie związane ze ściśle technicznymi umiejętnościami, choć nie oznacza to, że szkolenia „twarde” przestały być potrzebne.

– Aktualnie największym zainteresowaniem cieszą się szkolenia dla działów personalnych związane zmianami w kodeksie pracy – mówi Marcin Wrzosek, którego firma ma w ofercie około 200 tematów szkoleń z większości dostępnych na rynku kategorii, przez co obserwowane przez nią tendencje mogą odzwierciedlać sytuację na całym rynku. – Na dalszych miejscach plasują się szkolenia związane z planowaniem produkcji oraz szkolenia interpersonalne dotyczące zwiększania umiejętności w obszarach związanych z komunikacją, zarządzaniem czasem, obsługą klienta, a także wzmacnianiem umiejętności kierowniczych – dodaje prezes Effect Group.

Szkolenie wyjazdowe jako alternatywa

Firmy szkoleniowe starają się na bieżąco odpowiadać na zapotrzebowanie firm. To dlatego zaproponowano klientom na przykład vouchery na usługi szkoleniowe, które pozwalają wykupić dostęp do wybranych kursów w jednym roku, a wykorzystać je na dowolne zajęcia w roku następnym.

Rośnie także popularność szkoleń wyjazdowych. Rozwiązanie to polega na tym, że firma szkoleniowa organizuje całą serię zajęć z wielu tematów w jednym miejscu. Dzięki temu, że kursy przeprowadzane są w tym samym czasie i dotyczą bardzo wielu różnych obszarów, firma-klient może jednocześnie zgromadzić wszystkich pracowników, których chce przeszkolić. Szkolenia są otwarte, więc można na nie wysłać tak jednego, kilku pracowników z jednego działu, jak również wiele osób z różnych działów, a każdy uczestnik może zostać zapisany na inne szkolenie.

Dla przedsiębiorstwa jest to rozwiązanie bardzo ekonomiczne, choćby ze względu na jeden koszt transportu czy też absencje wszystkich szkolonych pracowników w jednym czasie, a nie wymiennie, co skutkowałoby sytuacją, że wciąż niedostępny byłby inny specjalista, dezorganizując w ten sposób pracę firmy.

Idzie nowe – ale czy lepsze?

A na jakie zmiany na rynku można liczyć w najbliższej przyszłości?

– Dodatkowe pieniądze, które pojawią się na rynku szkoleniowym w związku z nowymi dofinansowaniami unijnymi, podobnie jak w poprzednich latach, będą miały wpływ na całą branżę – uważa Marcin Wrzosek.

To, czy będzie to wpływ pozytywny, czy negatywny, zależy już od punktu widzenia. Teoretycznie większa dostępność szkoleń powinna pomóc firmom, szczególnie tym najmniejszym, w profesjonalnym kształceniu kadry, ale z drugiej, jak zwykle pojawią się wątpliwości co do niektórych ofert szkoleniowych przygotowanych wyłącznie „pod projekty unijne”.

Pozostaje nadzieja, że rosnąca świadomość klientów sprawi, że przy wyborze odpowiedniej oferty będą kierowali się nie tylko ceną, ale również jakością oraz doświadczeniem organizatorów poszczególnych kursów.

 

Niewielu coachów w Polsce rozumie biznes

Choć w Polsce z roku na rok jest coraz więcej ofert coachingowych, menadżerowie w firmach, skupieni na doraźnych celach sprzedażowych, rzadko z nich korzystają. Z drugiej strony wiarygodność trenerów rozwoju osobistego obniża fakt, że zazwyczaj nie mają oni doświadczenia biznesowego.

 

Liczba ofert coachingowych w Polsce rośnie w błyskawicznym tempie, ale klientów nie przybywa.

 – Większość badanych polskich menadżerów w niewielkim stopniu ceni i korzysta z coachingu. Z drugiej strony, mamy na polskim rynku bardzo dużo ofert, szkoleń i firm coachingowych, prób wewnętrznego coachingu, a więc mamy pewne niezrównoważenie, wymagające wspólnej refleksji – mówi agencji informacyjnej Newseria Jacek Santorski, psycholog biznesu i współwłaściciel grupy firm doradczych Values.

Coaching to proces, który ma pomóc firmom i pojedynczym osobom przyspieszyć ich rozwój, zwiększyć skuteczność działania, rozwinąć i w pełni wykorzystać umiejętności oraz podejmować trafniejsze decyzje. Rzadko jednak ma na celu wzrost sprzedaży, choć w dłuższym terminie może się na niego przełożyć.

 – Menedżerowie są tak zaabsorbowani pragmatyzmem codziennego wyniku, że poza coachingiem sprzedażowym żaden rozwojowy czy relacyjny ich nie interesuje – tłumaczy Jacek Santorski.

Jego zdaniem, winę za brak zapotrzebowania na swoje usługi i brak ich zrozumienia ponoszą także sami coachowie.

 – Coach, który ma pomagać menadżerowi czy przedsiębiorcy w rozwoju, w przemianie, w stawaniu się bardziej spójnym, powinien rozumieć biznes – zauważa Jacek Santorski. – W mojej ocenie bardzo niewielu coachów w Polsce prawdziwie rozumie biznes.

Według niego, wiarygodność trenerów i przydatność ich szkoleń dla biznesmenów byłaby większa, gdyby prowadzący zajęcia mieli własne doświadczenia menedżerskie.

 – Kto wie, czy nie powinniśmy mieć takiej drogi, żeby najpierw ktoś pracował na menadżerskim stanowisku albo próbował swoich sił w biznesie, niezależnie czy miałby porażki czy sukcesy, a dopiero potem stawał się coachem – podsumowuje Santorski.